Model parowozu wąskotorowego Bn2t Freudenstein - 1:25 - Strona prywatna Marzeny i Czarka

Idź do spisu treści

Menu główne:

Model parowozu wąskotorowego Bn2t Freudenstein - 1:25

Modelarstwo > Relacje z budowy

Witam serdecznie.

W roku 2008 zbudowałem model niemieckiego parowozu wąskotorowego z 1904 roku Bn2t "Freudenstein" w opracowaniu Jana Kołodzieja i wydanego przez Wydawnictwo MODELIK 10/2008 r. Model ten powstawał jako prezent dla mojej ładniejszej połówki. Postanowiłem go troszkę pozmieniać i wykonać w nieco innym malowaniu. Jeżeli chodzi o malowanie to wzorowałem się na takim oto zdjęciu.

Ze względu na konieczność przemalowania modelu zdecydowałem się na jego przerysowanie (poprawienie wszelkich nierówności w projekcie), wydruk na białym papierze i następnie malowanie poszczególnych podzespołów. Dodać musiałem wszystkie nity oraz to co autor narysował należało uwypuklić i pokazać w 3D. Ogólnie podwozie klei się dość fajnie choć lekko irytujące są nierówno rozrysowane nity. Sporo z nich nie jest ułożona w linii prostej i rzadko kiedy w równych odległościach. Pocieszające jest to, że są to nierówności rzędu dziesiątych mm, więc klejąc model w standardzie nie będzie to zbytnio przeszkadzało. Ostoja "na biało"; wyszła mniej więcej tak.
Przy sklejaniu podwozia należy uważać i bardzo dokładnie spasować części nr 1 oraz 1a z częściami 2 i 2a, ponieważ autor w tym miejscu popełnił "babola" i czołownica (zespół części 2 i 2a) jest o ok. 1 mm za wysoka i w momencie wklejania płyt podłogowych (zespół części 31 i 31a) powstaje fatalnie wyglądająca szczelina. Ratując tą sytuację należy zespół czołownicy ściąć od góry dopasowując dokładnie do wysokości podłużnic. Ja niestety zauważyłem to zbyt późno i musiałem wycinać w płycie podłogowej rowek na ukrycie czołownicy
.

Tu nasuwa mi się mała prośba do autora, bo płodny on i pewnie jeszcze sporo ciekawych modeli zaprojektuje. Otóż fajnie by było, aby dokładnie oznaczać miejsca wycinania otworów (malutkie W lub symbol nożyczek), bo nie zawsze jest to jasne i można coś albo przeoczyć albo wychlastać za dużo. Przykładem niech tu będzie np. część nr 18 czy 19 (wieszaki klocków hamulcowych), gdzie górny otwór powinno się wyciąć, ale już ten dolny nie, ponieważ będzie tam przyklejone cięgło za pomocą obejmy 22.

Jak widać przed malowaniem zamaskowałem pola, do których potem będą przyklejane inne elementy. Maskowanie zostało wykonane samoprzylepną folią tzw. szablonówką, której używa się przy malowaniu plandek samochodowych. Malowanie wykonuję farbami sitodrukowymi na PCV przy pomocy aerografu. Tak mniej więcej wygląda podwozie po malowaniu. Teraz kolej na koła i układ hamulcowy. Wstępnie już widać kolejnego "babola", ale o nim niżej. Jestem dobrej myśli i jak trzeba to poprawi się wszystko co trzeba.

W następnej kolejności wykonałem kilka detali. Są to wieszaki, klocki hamulcowe, trójkąt hamulcowy oraz resory. Detale te wykonywało się bez najmniejszego problemu.

Przez minione 2 dni udało mi sie zrobić jedynie koła do mojej lokomotywki. Pewnie można by je wykonać jeszcze lepiej, ale jak na pierwsze kółka to myślę, że nie jest najgorzej. Klejenie odbyło się bez najmniejszych problemów, przy czym w wycinance elementy szprych (części nr 15) nie są oznakowane oraz nie jest podane na jaki kartonik je nakleić. Od autora projektu otrzymałem informację, że należy je podkleić kartonikiem grubości 1 mm, ale widząc gotowe kółeczka i fotkę oryginału wydaje mi się, że wyszły za grube. Chyba powinno się te części podkleić kartonikiem 0,5 mm lub nawet cieńszym, zresztą oceńcie to sami.

Kolejna odsłona moich zmagań, zresztą bardzo przyjemnych, z lokomotywką. Powstały wszystkie elementy wału stawidłowego. Powalczyłem również z pierwszymi elementami napędu. Powstały wiązary oraz korbowody. Obok tak na sucho nałożone na koła korbowód i wiązar. Moim zdaniem wygląda to nawet nawet. Teraz kolej na wykonanie następnych elementów napędu oraz na same silniki. Ostatnimi czasy udało mi się dokończyć jedynie całą drobnicę układu napędowego. W sumie to nie ma wiele do pokazywania, ale cieszy mnie, że już zbliża się koniec walki z tymi duperelkami.

Tym razem mogę pokazać jedynie wykonane silniki. Ogólnie sklejało się je bezproblemowo. Malowanie jak widać delikatnie zmieniłem, dodając złote akcenty. Kolor czarny jest mieszaniną kilku różnych farb (czarnej, srebrnej, złotej, brązu i białej). Chciałem tym samym uzyskać taki „kolejowy” odcień czerni. Porównywałem pomalowane silniki z podwoziami stojących w moim pobliżu pojazdów trakcyjnych i farbka wyszła miodzio.

No to udało mi się w końcu złożyć do kupki całe podwozie lokomotywki. Ogólnie praca przebiegała dość miło i sympatycznie. Model ten skleja się bezproblemowo, a wszelkie trudniejsze fragmenty pracy wynikają ze stopnia skomplikowania konstrukcji, a nie z błędów autora. Cieszy mnie to niezmiernie. W niektórych momentach pracy należy po kilkanaście razy oglądać rysunki i analizować je dokładnie, gdyż autor zamieścił kilka pułapek intelektualnych ... na niektóre z nich również i ja dałem się złapać. Ratuje mnie to, że każdą z części mogę sobie ponownie wydrukować i kontynuować pracę. Tak oto przedstawia się podwozie w całej okazałości.
Natomiast poniżej kilka zbliżeń. Te wszystkie korby połączyć w jedną całość to naprawdę niezła jazda. Gdyby tak człowiek miał kilka rąk, a nie tylko dwie to sprawa byłaby o wiele prostsza.

Wyżej wspomniałem o niewielkim "babolku" czającym się w projekcie. Na poniższym zdjęciu kolorowy pozostał jedynie element, na który musicie bardzo uważać. Na rysunku montażowym drut sięga po końce tulejek (części nr 23), natomiast wzór szablonu IX jest na taką konstrukcję za krótki. Natomiast na rysunku zestawieniowym drut sięga tylko do połowy tulejek i wtedy jest OK. Sklejając wszystkie cięgna układu hamulcowego musicie wszystko kilka razy pasować, bo nie ufam wymiarom pozostałych szablonów. Sam również to wszystko dokładnie pasowałem, i u mnie wyszło, że szablon VIII musiałem zrobić ciut dłuższy.

Póki co budowa dotarła do momentu, gdzie musiałem już malować. Ten etap budowy to była naprawdę wielka przyjemność. Wszystko do siebie idealnie pasowało, autor przewidział w zasadzie wszystko co tylko mógł. Malowanie jak zwykle odbyło się areografem i moją "specjalną" farbką. Z malowania jestem bardziej niż zadowolony.

Kocioł stoi już na podwoziu i wykonane są przewody łączące. Jak widać na fotkach powstała już podłoga w budce maszynistów. Na razie jest tylko położona, bez klejenia. Ten fragment budowy nie przysporzył mi najmniejszych problemów. Wszystko ładnie spasowane.

Na zdjęciu obok widać maleńką tabliczkę z nazwą producenta. Jej wykonanie było troszkę nietypowe, więc postaram się szybciutko opisać proces jej powstania. Na kartoniku o grubości 0,22 mm naniosłem w pierwszej kolejności (aerografem) złote tło. Poczekałem aż dobrze wyschnie i wtedy wydrukowałem drukarką laserową czarny kolor. Można do tego użyć również ksero o dobrej jakości. Następnie wydruk został pryśnięty lakierem w celu zabezpieczenia toneru. Następnie tabliczka została podklejona kartonikiem do wymaganej grubości, wycięta a krawędzie wyretuszowane czarną farbą. I tak oto otrzymałem fajną (tak myślę) tabliczkę. W tym miejscu chciałbym również podziękować Projektantowi za podesłanie napisów w Corelu, co zdecydowanie zaoszczędziło mi pracy, dzięki Janku.

Właśnie zakończyłem wyposażenie budki maszynisty. Wykonałem również orurowanie kotła i całą resztę osprzętu. Mam już gotową tylną ściankę i dziś powinienem zamknąć budkę od tyłu. Do wykonania pozostały mi sprzęgi, zderzaki oraz lampy naftowe.

No to w takim razie zakończenie relacji. Parowozik wyszedł jakoś tak. Sam nie wiem co na ten temat sądzić, mam trochę mieszane uczucia, bo przecież sam najlepiej wiem gdzie (raczej z lenistwa) dałem ciała. Ogólnie to nawet miło się kleiło ten model. W tym miejscu wypadałoby pogratulować autorowi modelu, co też niniejszym czynię. Dzięki Kierowniku za tak fajny projekt.

 
Szukaj
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego