Dziennik podróży z przejścia jaskini Bystriańskiej. - Strona prywatna Marzeny i Czarka

Idź do spisu treści

Menu główne:

Dziennik podróży z przejścia jaskini Bystriańskiej.

Turystyka > SŁOWACJA > Słowackie jaskinie > Schowek

Do Jaskini Bystriańskiej wybraliśmy się 3-go dnia naszej wycieczki, zaraz po zwiedzeniu Dobszyńskiej Jaskini Lodowej. Na parking, przy wejściu do jaskini dotarliśmy w godzinach południowych. Świeciło piękne słońce, pogoda była wręcz wymarzona. Zaparkowaliśmy na nieosłoniętym od słońca asfaltowym placu. Koszt strzeżonego parkingu wydał nam się wręcz śmieszny - 20,- Sk, bez względu na długość pobytu.
Dojście do pawilonu z kasą to około 150 metrowej długości wyasfaltowana dróżka, delikatnie pnąca się w górę. Po drodze mijaliśmy punkty małej gastronomii, kantor, kilka stoisk z pamiątkami - tutaj nawet ładne, atrakcyjne i niedrogie.
Bilety wejściowe do jaskini okazały się nadspodziewanie tanie: dorośli 60,- Sk, ulgowe 50,- Sk, dzieci 30,- Sk oraz 100,- Sk możliwość fotografowania i 200,- Sk videofilmowanie. Trasę turystyczną o długości 580 m powinniśmy przebyć w około 45 ‘ i spacerować w temperaturze około 7OC.
Przed jaskinią z zaciekawieniem zapoznaliśmy się z dwiema tablicami informacyjnymi: 1. traktowała o zwierzętach żyjących w jaskini (głównie nietoperze) - z niezwykle interesującym rysunkiem części anatomicznych nietoperza - oraz 2. w dość dużej skali mapa przedstawiająca Niskie Tatry.
Do jaskini weszliśmy o godzinie 12.00. Już na samym początku uderzył nas miły i orzeźwiający chłód. Korytarz wejściowy wykazywał wyraźny charakter szczelinowy - wąski, dość wysoki o nieregularnych, rozczłonkowanych ścianach. Na stropie oraz w górnych partiach ścian mocno rzucały się w oczy różnych rozmiarów garnki eworsyjne. Korytarzem tym dotarliśmy do pierwszej sali Kvaple, w której uwagę naszą przykuła wspaniała, około metrowej średnicy tarcza naciekowa z niewielkimi garnkami eworsyjnymi pod spodem.
W następnej kolejności przeszliśmy do pobliskiej, niewielkiej sali Klenotnica. Pomieszczenie to okazało się bardzo bogatym w różnorodne formy naciekowe. Dominowały tu głównie nacieki koloru białego oraz pomarańczowo-brązowego. Najciekawszymi były: “Wielka Pagoda” i “ Mała Pagoda”, “Wodospad Kamienny”, “Smocze Zęby”, nigdy niezapalona “Świeczka” oraz zapierające dech w piersiach, ciemnobrązowe, ociekające wodą “Wiszące Krokodyle”.
Ze względu na to, że Klenotnica była końcem prawej części jaskini, musieliśmy zawrócić ku wejściu, aby udać się w kierunku drugiej odnogi. Przechodziliśmy bardzo wąskimi korytarzami pośród wielu pomniejszych, ale równie widowiskowych tarcz naciekowych i skalnych wodospadów. W połowie Katakomb dotarliśmy do Sieni Baldachimów. Sala ta w jaskrawym oświetleniu wydawała się miejscem pełnym “lodów waniliowo-czekoladowych”.

Najbardziej wyeksponowanym naciekiem tej sali był “Duży Baldachim”, zakończony około półmetrowej długości stalaktytami w kształcie oślich uszu. Nacieki te miały wspaniałą, kremowo-brązową barwę i lśniły w delikatnym, stonowanym oświetleniu. Na wysokości naszych oczu wisiało kilka stalaktytów, za które można było wejść, dzięki czemu udało mi się zrobić zdjęcie ukazujące etapy powstawania i morfologię nacieków skalnych. Prócz “Dużego Baldachimu” mogliśmy podziwiać “Mały Baldachim” oraz “Słoniowe Uszy”.
W okolicach Przepaści Piekło natknęliśmy się na “Jeziorko Życzeń”, pełne monet wrzucanych przez turystów oczarowanych urokiem jaskini. Tuż nad jeziorkiem pięknie wydobyty z mroku “Kamienny Wodospad”. Dalej przeszliśmy wąskim korytarzem w kierunku Zrutenego Domu - ostatniego pomieszczenia, które zostało udostępnione do zwiedzania. Po drodze zauważyłem maleńkie jeziorko w skalnej niszy. Na jego powierzchni unosiły się delikatnie kładzione przez turystów drobne monety. Takie zachowanie się monet wyraźnie wskazuje na bardzo silne zmineralizowanie wody, co zwiększa jej napięcie powierzchniowe. W pewnym momencie w światłach latarki ukazały się nam bezszelestnie przelatujące nad naszymi głowami nietoperze. Wrażenie było wspaniałe. Przelot dwóch osobników udało mi się uwiecznić na zdjęciu.
Na jednym ze skalnych wodospadów można było dostrzec zielone plamy glonów - niepożądanych gości w jaskini. Glony te porastały miejsca najbliższe reflektorom oświetlającym jaskinię i wykorzystywały ich światło i ciepło. I tak dotarliśmy do końca jaskini. Przy samym wyjściu, w okolicy przejścia do Partizanskiej Sieni zatrzymaliśmy się przy pomniku upamiętniającym ofiary II wojny światowej. Dowiedzieliśmy się również o zabiegach speleoterapii przeprowadzanych w Jaskini Bystriańskiej.

 
Szukaj
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego